Pomysły na wieczór

Jak zaplanować wieczór kawalerski

Wieczór kawalerski jest trochę jak stypa. Niektórzy bohatera tej imprezy określają nawet mianem denata. Ale nawet jeśli to stypa, to nieco specyficzna bo na żal i smutek nie ma tu miejsca. Stało się - tracisz przyjaciela, nie ma już odwrotu. Wykrusza się ostatni herbatnik... Wolny, odważny, z fantazją - po prostu faceta, z którym można konie kraść. Twój przyjaciel się żeni! W dodatku prosi cię jeszcze, żebyś został świadkiem jego odejścia. To honor, ale i obowiązki. Musisz dbać o listę prezentów ślubnych, pomóc w przygotowaniu wesela, pamiętać o obrączkach. Ale przynajmniej jedno z zadań powinno sprawić ci przyjemność. Wieczór kawalerski. Pamiętaj, że to może być ostatnia okazja, by chłopak zabawił się jak za dawnych czasów. Oczywistym elementem tej imprezy bywa więc alkohol w dużych ilościach. Może być i striptizerka - zamówiona do domu albo oglądana w klubie go-go. Nie zapomnij też o tym, że w każdym facecie kryje się małe dziecko, które marzy o wyścigu gokartów, locie na paralotni, skoku na bungee. Może spełnienie tego marzenia będzie dobrym sposobem na zakończenie beztroskiego życia kawalerskiego? Przed imprezą musisz skonsultować z przyszłym Panem Młodym tylko dwie rzeczy: kiedy i kogo zaprosić na imprezę.

Jeśli chodzi o koszty, to jest to twoja sprawa. Ale jeżeli twoje konto świeci pustką, to nie stanie się nic strasznego, jeśli zaproponujesz gościom imprezę " ze zrzutki". Listę zaproszonych przygotuj wspólnie z głównym zainteresowanym. To w końcu jego goście - musi się z nimi dobrze czuć i bawić. Nie będzie niemiłych niespodzianek i stresu związanego z krępującą sytuacją.
Reszta zależy już od twojej inwencji twórczej. Masz wolną rękę w organizowaniu atrakcji. Uważaj jednak, żebyś po świadkowaniu na ślubie nie stał się świadkiem na sprawie rozwodowej! Nie każda narzeczona wyrozumiała.

Jeśli przyszły Pan Młody nie mieszka z przyszłą żoną, możecie spotkać się u niego w domu. W przeciwnym razie lepiej zaproś wszystkich do siebie. Lepiej nie ryzykować - wyobraź sobie, że narzeczona postanawia sprawdzić, jak się bawicie, otwiera swoim kluczem drzwi do swojego mieszkania i staje w progu w momencie, kiedy impreza osiąga apogeum... Najprościej jest urządzić zwykłą męską biesiadę mocno zakrapianą. Po prostu usiąść i pogadać o tym, o czym kawaler z żoną nie pogada - piłce nożnej i kobietach, także o "byłych". Niektórzy zamiast wspominać byłe dziewczyny, wolą je zobaczyć. Stąd tradycja sprowadzania "eks" na wieczór kawalerski.Oczywiście ma to sens tylko wtedy gdy kawaler rozstał się z nimi w zgodzie. I upewnij się, czy któraś z nich nie zostawiła zbyt ciepłych wspomnień. Możesz wywołać "wilka z lasu". Trzeba być ostrożnym! Niezbędnym elementem takiego męskiego balowania jest striptizerka. Taka rozrywka to koszt 100-500 zł za półgodzinny pokaz (plus dojazd). Upewnij się, że bohater imprezy ma na to ochotę. Dopilnuj by była to prawdziwa niespodzianka. Znudzeni siedzeniem w domu kawalerowie ruszają w miasto, zacierają ręce właściciele klubów go-go. - Wizyta u nas jest żelaznym punktem programu większości wieczorów kawalerskich - mówi Włodzimierz Kania, menedżer legendarnego warszawskiego klubu Sophia.

Oprócz pań tańczących na sali dla wszystkich gości są też tańce indywidualne - jedna z tancerek robi prywatny show w loży, tylko dla kawalera. Taki prezent dla przyszłego pana młodego leży w twojej gestii - to ty musisz namówić tancerkę i zapłacić jej (ok. 50 zł).

Menedżer Sophii zapewnia, że w jego lokalu nie zdarzają się awantury zazdrosnych panien młodych. - U nas nie ma żadnych "bocznych pomieszczeń", więc narzeczone wiedzą, że nic złego się nie dzieje. Często zdarza się, że to one odbierają swoich panów z imprezy nad ranem - opowiada menedżer. Coraz modniejsze są wieczory nietypowe. Jednym ze sposobów na oryginalny wieczór jest przedłużenie go o jakieś dwa dni. Ta moda przyszła z Wielkiej Brytanii, gdzie takie stag weekends ("stag" to tyle co samiec jelenia, "stag night" to po brytyjsku wieczór kawalerski; Amerykanie wolą mówić "bachelor party") od dawna są kołem zamachowym przemysłu turystycznego. Ostatnio także polskiego, bo Trójmiasto, Kraków, Warszawa stały się popularnymi kierunkami samczych wypraw młodych Anglików. Od czasu wejścia na nasz rynek tanich linii lotniczych mamy coraz więcej takich gości. Robią imprezy tematyczne, ostatnio mieliśmy wieczór kawalerski w stylu więzienia Alcatraz.

Charakter wyjazdu zależy od ciebie - możesz zorganizować trzy dni clubbingu w Łodzi albo wycieczkę ze skrzynką wódki na Mazury. Ale nikt nie powiedział, że i w swoim mieście nie możesz mieć fajnego wieczoru kawalerskiego. Przepis podaje Bartek z Warszawy, który z kolegami doszedł do perfekcji w organizowaniu rozrywek dla "denata". - Bohater wieczoru nie może wiedzieć, co go czeka. My mamy plan, a delikwent spełnia nasze polecenia - mówi Bartek. Niektórzy wolą bardziej radykalne niespodzianki. "Mojemu kumplowi koledzy zainscenizowali porwanie: wybadali, gdzie będzie o jakiejś porze, zamaskowani napadli go i wywieźli" - pisze na forum siuil_a_run. To wchodzi w rachubę, jeśli przyjaciel nie cierpi na choroby serca. Najważniejsze i tak jest to, co dzieje się później.

- Za każdym razem robimy coś nietypowego - opowiada Bartek. Jednego kolegę zabraliśmy na strzelnicę, z innym byliśmy na lodowisku. Dobrym pomysłem może być wyjście do kasyna. Lub coś naładowanego adrenaliną, np. skoki na bungee. To może okazać się świetnym treningiem przed samą ceremonią ślubną - niech kawaler poczuje, jak to jest, kiedy ziemia ucieka spod nóg, w uszach świszczy, a przed oczami robi się ciemno.

© 2009 www.wieczorkawalerski.net